Sezon przeziębień w pełni, każdej z nas zdarzy się gdzieś przemarznąć, i przeziębienie gotowe. Ale co robić, jeśli miałaś w planie zabiegi z zakresu medycyny estetycznej?

Kochane, prawda jest jedna – robimy u zdrowych ludzi! Czyli jeśli jesteś przeziębiona, tj. masz katar, kaszlesz, gorączkujesz, itp. – radzę przesunąć wizytę. I nawet nie chodzi tu o fakt, że w praktyce zarażasz wszystkich, z którymi rozmawiasz (aczkolwiek lekarsko radzę brać to pod uwagę, i w trakcie choroby zostać w domu; po co bakteriom i wirusom ułatwiać rozprzestrzenianie się). Chodzi o to, że po zabiegu (nawet pozornie mało inwazyjnym i niewielkim) następuje gojenie. A gojenie jest dla organizmu pewnym wysiłkiem. Zdrowy organizm nie widzi problemu w zagojeniu skóry po mezoterapii czy wypełniaczu. Ale zapewniam, chory, nawet lekko chory, już tak. I to jest główny powód, dla którego zabiegów nie robimy w trakcie choroby. 

I podam Wam przykład, z życia wzięty:

Dzisiejsza rozmowa, Pacjentka tłumaczy, że jest przeziębiona, ale jeśli nie dostanie antybiotyku od lekarza rodzinnego, to chce przyjść na zabieg. Nie Kochane – to nie jest kwestia antybiotyku, tylko Twojego stanu zdrowia. A antybiotyk, jeśli są wskazania, warto zażywać zgodnie z zaleceniami i nie wzbraniać się przed tym. Natomiast zabiegi estetyczne odkładasz w takiej sytuacji na później – zwykle niedużo później, tydzień zwykle wystarcza, żeby wyzdrowieć. A zapewniam – to jest dużo lepsza decyzja dla Twojego ciała. 

Po kolei – najpierw zdrowiejesz, potem dbasz o urodę! 

Życzę Wam dużo ciepła w tą deszczową porę! Dbajcie o siebie i nie szarżujcie! Czasami odłożenie mezoterapii o tydzień to dużo lepsza decyzja niż przeforsowanie swojego ciała.